Sobota miłośników mocnych wrażeń, czyli hardcore’owe dyktando zamiast bungee

V Dyktando Krakowskie za nami. Po raz kolejny miałam przyjemność uczestniczyć w tej imprezie. Już piąty raz z rzędu cieszyłam się, mogąc sprawdzić się w tym konkursie. Co tym razem mnie zaskoczyło? Jak wyglądała organizacja i czy się przygotowywałam do dyktanda? Tego dowiecie się poniżej. Zapraszam do lektury!

Trudność: poziom ekspert

Teoretycznie każdy może przyjść na dyktando i spróbować swoich sił, mierząc się z zawiłościami polszczyzny. W praktyce trzeba jednak być choć odrobinę zafascynowanym naszym językiem, żeby chcieć spędzić sobotnie przedpołudnie, łamiąc sobie głowę nad kolejną zagwozdką ortograficzną. 😉 Ja akurat do pasjonatów polszczyzny należę, więc z ciekawością oczekiwałam na treść dyktanda.

Jeśli ktoś bywał już na takich imprezach i spodziewał się, że tym razem nic go nie zaskoczy – prawdopodobnie się mylił. Dyktando trzyma poziom i w każdej edycji pojawiają się nowe, nie tak znowu popularne słowa. I takie, których mogło się nawet wcześniej nigdy nie słyszeć. Przykłady? Proszę bardzo: ayahuasca, cucha, depesz, osnuwik, snówek… Sporą trudność, jak co roku, sprawiała wielu osobom pisownia nazw miejscowości, gór czy też nazwisk, marek i zespołów.

Najmłodsi pisali dyktando o innej treści. Przejrzałam tekst, z jakim musieli się zmierzyć uczniowie i, muszę przyznać, łatwo nie mieli!

Rzadko kiedy zdarza się, że powtórzone są trudności ortograficzne z poprzednich edycji. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości i ogromnej wiedzy językowej autorki dyktanda, pani dr hab. Mirosławy Mycawki!

„Óbwarzanki”, gwiazdy i zwiedzanie

Jak co roku organizatorzy zadbali o przygotowanie dodatkowych atrakcji dla uczestników dyktanda. Nie mogło zabraknąć tradycyjnych już obwarzanków z ogonkiem, przypominających kształtem literę „ó”. Właściwie to takie „óbwarzanki”. 🙂 Przy ich rozdawaniu na początku imprezy brali udział przedstawiciele środowiska akademickiego, ubrani w regionalne stroje krakowskie. Ma to swój urok!

Tegoroczną edycję swoją obecnością uświetniły gwiazdy polskiej sceny: Ania Wyszkoni, Roksana Węgiel i Marek Piekarczyk. W przewie pomiędzy pisaniem a ogłoszeniem wyników fani załapali się na pamiątkowe zdjęcia i autografy. Ponadto pani Ania pięknie odczytała całość dyktanda na początku i na końcu naszych zmagań.

Ci, którzy wcześniej zgłosili taką chęć, mogli wziąć udział w zwiedzaniu Muzeum UJ albo niedostępnych na co dzień zakamarków „Jagiellonki”, czyli biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W poprzednim roku osobiście miałam okazję uczestniczyć w spacerze po tej niesamowitej instytucji, o czym pisałam w relacji z IV Dyktanda Krakowskiego. Molom książkowym i wszystkim ciekawym tajników funkcjonowania bibliotek gorąco polecam!

W tym roku były również zorganizowane warsztaty emisji głosu oraz zajęcia z dykcji (te ostatnie dla – najmłodszych).

Jak przygotować się do dyktanda?

Aż chciałoby się napisać: nie da się… Chwila, ale jak to się nie da?! Pewnie, że się da, czego najlepszym przykładem i dowodem są laureaci. Chylę czoła przed taką wiedzą z zakresu naszej ortografii i interpunkcji!

Jeśli o mnie chodzi, do pierwszej dziesiątki nie udało mi się wskoczyć. Czuję jednak, że dyktando poszło mi nie najgorzej. Wiem, w których miejscach popełniłam błędy, a z każdą kolejną edycją widzę też swoje postępy!

Jak zatem przygotowywać się do tego typu konkursów? Dużo czytać, to na pewno. Warto też wertować słownik. Dobrze jest zwrócić uwagę na to, który słownik ma rozstrzygać wątpliwości w danym dyktandzie. W tym przypadku był to Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji (wydanie z 2016 r. z aktualizacjami). Wspomniane w jego tytule zasady pisowni opłaca się odświeżyć sobie jeszcze przed dyktandem, gdyż można tu natknąć się na zaskakujące niuanse.

W sieci da się także znaleźć relacje z rozmaitych dyktand, odbywających się w całym kraju. Polecam odsłuchać i samodzielnie napisać, a potem porównać z oryginalną treścią. Tutaj jest już zamieszczona relacja z V Dyktanda Krakowskiego. 🙂

Jeśli zatem interesują Cię ekstremalne doświadczenia (niekoniecznie sportowe), wpadnij do Krakowa w przyszłym roku i napisz to dyktando! Prowadzący gratulowali uczestnikom odwagi – jest zatem trochę prawdy w tym, że to konkurs dla poszukiwaczy mocnych wrażeń… To co, z kim widzę się za rok? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *