O Fabryce

Pomysł na Fabrykę Tekścika zrodził się z pasji do pisania. W praktyce fabryka ta jest jednoosobowa, a zarządza nią niejaka Terenia Tekścik. Oczywiście jest to tylko pseudonim twórczy, naprawdę nazywam się inaczej – ale o tym dalej.

Czemu akurat takie alter ego?

Zaczęło się od nazwiska. Tekścik to często krótka notatka, szkic, zaledwie zalążek czegoś, co powstanie później. I tu dochodzimy do sedna. Otóż… zdarza mi się spać z notatnikiem i długopisem koło głowy – po to, aby w razie potrzeby, gdy przez sen bądź w trakcie zasypiania wpadnie mi do głowy pomysł na tekst, móc go szybko zapisać. Cóż – wiadomo, nie chce się wtedy wstawać, siadać przed komputerem i komponować całości. I w tym właśnie momencie powstaje TEKŚCIK – ręczna, zwięzła, często wypunktowana notka z pomysłami, która czeka sobie do rana. A ja mogę spać spokojnie, mając świadomość, że pomysł mi nie ucieknie.

A skąd ta Terenia? Doprawdy nie wiem… Stwierdziłam, że to dobrze brzmi. Tak swojsko, miło i ciepło. Ponadto zauważyłam ciekawą rzecz. Terenia Tekścik ma inicjał: TT (czytaj: Te-Te). A słowo „tete” (będąc hiperpoprawnym: „tête”) oznacza po francusku… GŁOWĘ. I nagle wszystko nabiera sensu! Głowa. Moja własna głowa, która produkuje myśli, przetwarzane przeze mnie następnie na słowa. Czyli głowa to taka… Fabryka! A że należy do Tereni Tekścik, no to… Fabryka Tekścika. Proste!

A więc jesteśmy: Terenia Tekścik i moja Fabryka. Miło mi :).

Terenia prywatnie

Gdyby ktoś zastanawiał się, kim jestem naprawdę, to uchylę rąbka tajemnicy. Mam na imię Alicja, ale mało kto tak do mnie mówi, bo często bliscy i znajomi nazywają mnie: Luśka. Jeśli chodzi o nazwisko, to jest ono dwuczłonowe: panieńskie mam „słodkie”, a po mężu – nieortograficzne (jak na ekscentrycznego twórcę przystało). Jestem żoną wspaniałego, acz pozytywnie zakręconego męża i kocią mamą – na razie jednego zwierzaka. Jeśli chodzi o wiek (niby kobiet się o to nie pyta, ale już trudno, przyznam się), bliżej mi do trzydziestki niż do dwudziestki.

Jestem copywriterką i pisarką – wprawdzie nie z zawodu, ale z powołania. Pisanie w niemal każdej formie to coś, co kocham od zawsze. Nadal przechowuję wiersze, naskrobane w podstawówce! W pudełku trzymam również listy, które swego czasu wymieniałam z przyjaciółkami (tak, nie miałyśmy jeszcze wtedy telefonów komórkowych ani Gadu-Gadu!). I, o zgrozo, uwielbiałam pisać wypracowania na języku polskim – i to będąc w klasie matematyczno-informatycznej z rozszerzonym angielskim. Taaaak… Później skończyłam studia techniczne, ale bliżej mi do pisania opowiadań i wierszy, niż do tworzenia dokumentacji technicznej. Cóż, tak to już w życiu bywa przewrotnie.

A co z hobby? Lubię słuchać rocka i metalu, spacerować po pięknym Krakowie, siedzieć z mężem w nastrojowej kawiarni lub grać w planszówki. Uwielbiam czytać, zwłaszcza podróżując tramwajem lub pociągiem. Co czytam? Powieści, poradniki, poezję… Wszystko, co wpadnie mi w oko. W chwilach wolnych od pisania zdarza mi się również… pisać (a to zaskakujące, nieprawdaż?). Moją pasją jest również geocaching (dla niewtajemniczonych: nie pytajcie, co to – kiedyś popełnię o tym wpis). W przyszłości chciałabym założyć hodowlę fenków, sów lub alpak i spróbować kawy Kopi Luwak.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam do śledzenia mojego bloga. A może potrzebujesz osoby, która napisze dla Ciebie nieprzeciętne, ciekawe teksty? → Zapraszam do kontaktu!