Copywriting w kawiarni: jak wybieram miejsca do pracy?

Wielu freelancerów chwali sobie możliwość pracy z niemal dowolnego miejsca na świecie: własne cztery kąty, wynajmowane lokum, bar z dostępem do wi-fi, wybrany środek transportu, leżak na plaży… Jeśli o mnie chodzi, pracuję głównie w zaciszu własnego domu lub w ulubionych kawiarniach. Zdarzyło mi się również pisać w pociągu. W tym artykule chciałabym jednak przedstawić kryteria, które biorę pod uwagę przy wyborze kawiarni, w której chcę popracować zdanie.

Wygoda pracy

Żebym mogła wydajnie działać, potrzebuję odpowiedniego stolika i komfortowego siedziska. Wiadomo, że w kawiarni nie ma co liczyć na ergonomiczne krzesło obrotowe, ale wygodny fotel-uszak czy nawet puf bez oparcia może świetnie się sprawdzić. I choć czasem kusi, żeby wybrać miejsce z kanapą, to niskie stoliczki niekoniecznie są dobrą opcją. Osobiście wolę siedzieć prosto niż pochylać się, aby dosięgnąć do klawiatury. Sam stolik powinien być nieco większy, abym nie tylko mogła zmieścić na nim laptopa, ale też:

  • kubek/filiżankę z kawą,
  • talerzyk z wybranym ciastkiem (tak, muszę mieć „ciasteczko do kawusi” 😉 ),
  • notes lub luźne kartki z notatkami,
  • książkę lub kilka czasopism, jeśli robię większy research do artykułu.
Dostęp do gniazdek

Ten czynnik jest kluczowy wówczas, gdy wiem, że chcę nieco dłużej popracować w danym miejscu. Oczywiście dla kogoś, kto ma stosunkowo nowy sprzęt z baterią trzymającą kilka godzin, nie jest to konieczny warunek. W moim przypadku niestety tak nie jest, więc muszę pamiętać o wzięciu ze sobą ładowarki. Najlepiej, gdy gniazdko znajduje się tuż przy siedzeniu – na przykład pod kanapą lub też obok niej, na ścianie. Jeśli jednak jest ono nieco dalej i nie ma miejsca, aby usiąść przy nim, trzeba uważać z kablem, by nikt się o niego nie zaczepił. Wiele lokali ma na szczęście wystarczająco dużo gniazdek umiejscowionych tak, aby nikt nie musiał omijać plątaniny kabli od kilku laptopów. 🙂

Popularność danego miejsca

Jeżeli chce się popracować w spokoju, warto wybierać te kawiarnie, które są usytuowane nieco na uboczu. I wcale nie oznacza to konieczności szukania poza ścisłym centrum miasta! Wystarczy wejść w dowolną uliczkę i nieco poszukać, aby znaleźć lokale, na pierwszy rzut oka dobrze schowane. Często odwiedza je mniej turystów, ale za to chętnie przesiadują w nich mieszkańcy, chcący spokojnie porozmawiać, spotkać się na randce czy właśnie popracować. Nie przewijają się tutaj tłumy głośnych turystów, wpadających po „coffee to go” lub żywo debatujących o kolejnych zabytkach do zaliczenia.

Smak i ceny

Oczywiste kryterium, o którym warto pamiętać. Bo co z tego, że w lokalu cicho i prąd w gniazdkach jest, jeśli sama kawa smakuje okropnie? Wybór pod tym względem to oczywiście kwestia gustu. Coś, co odpowiada mi, niekoniecznie posmakuje Tobie. I, nie ukrywajmy, ceny również mają znaczenie – zwłaszcza gdy planuje się spędzić w lokalu nieco więcej czasu. Wówczas wypadałoby nie siedzieć przy jednym kubku pięć godzin, prawda? Zresztą, po pewnym czasie można zwyczajnie zgłodnieć i chcieć domówić jakąś przekąskę. W takim przypadku warto szukać miejsc, w których poza kawą i ciastkiem można dostać na przykład kanapkę (na ciepło czy zimno) albo sałatkę, a może nawet zupę.

Muzyka w lokalu

Jedni lubią pracować przy muzyce, inni preferują ciszę lub szmer spokojnych rozmów w tle. Jeśli o mnie chodzi, stonowana muzyka (najlepiej instrumentalna), ustawiona w miarę cicho, zupełnie mi nie przeszkadza. Dlatego też chętnie zaszywam się w kawiarniach, w których puszczany jest jazz. Głośne kawiarnie z popularnymi szlagierami w tle? To nie dla mnie. Co ciekawe, dziwnie czuję się też w lokalach, gdzie panuje cisza – w sensie, nie ma w nich żadnej odtwarzanej muzyki. Kiedy potrzebuję popracować w totalnej ciszy, wybieram więc jednak pracę w domu.

Wystrój wnętrza i układ stolików

Tak już mam, że lubuję się w starociach, kolorach i rozmaitych „fidrygałkach”. Dlatego wybierając miejsce do pracy, dbam o to, aby nie było ono zbyt ascetyczne. Lubię od czasu do czasu oderwać wzrok od monitora i przenieść go na:

  • ścianę w żywym kolorze,
  • staroświecki fotel,
  • ładny regał z książkami,
  • oryginalny kontuar,
  • ciekawy obraz/interesującą grafikę na ścianie.

Uwielbiam też siedzieć przy oknie – szczególnie gdy roztacza się za nim widok na zabytkowy budynek czy piękny obszar zieleni. Przyznaję, że przeszkadza mi, gdy stoliki są ustawione za blisko siebie i mam wrażenie, że ktoś może mi zaglądać przez ramię i patrzeć na to, co robię… Ach, wybredna jestem w wyborze lokalu do pracy! 🙂

Nie będę tutaj reklamować konkretnych miejsc, ale mam parę swoich ulubionych kawiarni w Krakowie. I choć częściej jednak pracuję w swoich czterech kątach, to co pewien czas lubię na chwilę zmienić otoczenie do pracy. Zwykle owocuje to ciekawymi pomysłami i poczuciem dobrze spędzonego czasu nad kubkiem aromatycznej kawusi.

A jakie są wasze kryteria wyboru miejsca do pracy zdalnej?

Liczba komentarzy: 4

  1. Ja muszę przyznać, że nie sprzyja mi praca w domu. Jestem taka jakaś rozmemłana i trudno mi się do czegokolwiek zabrać. Takie wyjście do kawiarni zwiększa moją produktywność o 1000%. W godzinę poza domem jestem w stanie zrobić więcej niż przez cały dzień w domu 🙂

    • Terenia Tekścik

      To prawda, bywa tak, że zmiana otoczenia sporo pomaga, jeśli chodzi o produktywność. Ja lubię ciszę, ale czasami też muszę wyjść i popracować w miejscu, gdzie nic innego (typu gary do zmywania, pranie do zrobienia czy podłoga do przetarcia) mnie nie rozprasza. Pozdrawiam ciepło! 🙂

    • Terenia Tekścik

      Proszę bardzo! Cieszę się, że mogę chociaż tak pomóc 🙂 . Taki sposób pracy ma sporo zalet. Teraz już nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. Nie wykluczam, że kiedyś trzeba będzie pójść na etat, ale aktualnie nie dążę do tego 😉 . Pozdrawiam i życzę powodzenia w dążeniach do freelancingu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *